owczarek niemiecki, owczarek, niemiecki, w potrzebie, owczarek w potrzebie, owczarkowate w potrzebie, owczarek niemiecki w potrzebie, adopcje owczarków, owczarków niemieckich, adopcje, do adopcji, adopcje owczarków niemieckich, owczarki niemeickie do adopcji, owczarki niemieckie, owzarek niemiecki, najlepsze owczarki niemieckie, onki, onek, onków, owczarków, adopcja,

Odwiedzin: 44788 osób.




Miejsce na Twoją reklamę!!!
(max. 150x250px)



Użytkownik niezalogowany.
Zaloguj się lub załóż konto




Promowane ADOPCJE:

hera (suczka)


Blues (piesek)


Bary (piesek)




REKLAMA


statystyka
Owczarek w Potrzebie - w Nowym Domu - Nuka, suka, 2 lata, * (wybierz...) wstecz

Nuka (ID: 93) - w Nowym Domu

Data dodania ogłoszenia: 13:54, 26.10.2009
Ogłoszenie dodane przez: lusi



Nuka


Wygląd: Mieszaniec Owczarka Niemieckiego
ID: 93
Imię: Nuka
Płeć: suczka
Wiek: 2 lata
Miasto: *
Województwo: wybierz...

Status: Ma Dom.





Charakter:
Nuka jest spokojna i grzeczna, choc troche przestraszona sytuacja. Mimo, ze nie jest wychudzona (dzieki okolicznym mieszkancom blokow), to na miske karmy rzucila sie niesamowicie. W tej chwili przebywa w Zielonej Gorze. Na miejscu spotkalismy sie juz z dziennikarzami Gazety Wyborczej i Radia Zielona Gora, aby wykorzystac jak najlepiej szum wokol tej sprawy i znalezc jej szybko dobry domek lub chociaz na razie DT na czas leczenia pooperacyjnego - szybka sterylka wskazana.

Wyglada zdrowo, ale dokladne badanie, szczepienia itd. jutro. Dzisiaj nie chcielismy juz jej dodatkowo stresowac, szczegolnie, ze skwar w samo poludnie byl juz ogromny.

A oto jej przerazajaca historia...

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,4313113.html

Na początku lipca mieszkaniec Gubina skatował 11-miesięcznego kundelka, a potem wyrzucił go do śmieci. Policja ma zeznania świadków, ale do dziś nie przedstawiła mężczyźnie zarzutów. - On znęca się nad drugim psem - alarmują sąsiedzi. SONDAŻ Kto powinien niezwłocznie zająć się sprawą?

Policja - tylko oni mogą to zrobić w świetle prawa. Obrońcy zwierząt. Niech ratują chociaż drugiego psa. Sąsiedzi powinni zabrać zwierzę i trzymać z dala od tego człowieka. Gmina powinna się poczuwać do odpowiedzialności, żeby zająć się nie tylko ludźmi, ale i zwierzętami.

- Czy pan wie, jak jęczy bity pies? To jest przeraźliwy skowyt, którego nie da się zapomnieć - opowiada mieszkająca w sąsiedztwie kobieta. To ona widziała mężczyznę znęcającego się nad psem i wezwała policję, kiedy wieczorem w śmietniku znalazła martwe zwierzę. Chce pozostać anonimowa, bo obawia się zemsty sąsiada. - Ale w sądzie będę przeciwko niemu zeznawać - obiecuje.

W niedzielę 2 lipca na ogrodzonej posesji w centrum przygranicznego Gubina 11-miesięczny biały kundel siedział w budzie, uwiązany na łańcuchu. - Usłyszałam skomlenie. Przez okno zobaczyłam, że mężczyzna kopie swojego psa. Gdy zapytałam, czemu to robi, odpowiedział, że pies wyje do suki i on ma go już dosyć - relacjonuje kobieta. Gdy wieczorem wracała z pracy, psa przy budzie już nie było. Sąsiadka widziała, jak mężczyzna wrzuca go do kontenera na śmieci. Kobieta wezwała policję. Pierwszy przyjechał patrol, potem zjawili się policyjni technicy. Mężczyzny nie zatrzymano. - Z zawiadomienia wynikało, że pies mógł zostać skatowany, a nie że został skatowany - broni funkcjonariuszy Dariusz Łytkowski, komendant komisariatu policji w Gubinie.

W podobnym przypadku w Gorzowie policja zachowała się inaczej. Gdy w niedzielę pijany kibic na oczach ludzi skatował psa śmietnikiem, od razu został zatrzymany na 48 godzin. Następnego dnia przedstawiono mu zarzuty znęcania się nad zwierzęciem. Akta sprawy trafiły już do prokuratury.

Beata Kurek, koleżanka kobiety, która poinformowała policję, dzień po śmierci psa zadzwoniła na komisariat. - Chciałam zapytać, czy ten człowiek już siedzi, a policjant, wyraźnie zirytowany moim głupim pytaniem, odpowiedział, że nie ma podstaw, żeby faceta zamknąć i nie wiadomo, czy w ogóle będą - mówi kobieta.

Mieszkaniec Gubina, który zabił psa, do dziś zarzutów nie usłyszał, choć od zdarzenia mijają już dwa tygodnie. Kobieta, która była najważniejszym świadkiem, przesłuchana została dopiero wczoraj. Policja nie miała pewności, czy rozległe obrażenia psa powstały w wyniku pobicia, czy też wypadku samochodowego. - Przecież był na łańcuchu. Chyba samolot musiałby na niego spaść - irytuje się świadek. Policja zleciła sekcję zwłok, którą przeprowadził weterynarz z Krosna Odrzańskiego. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przyczyną śmierci był wstrząs pourazowy. Choć lekarz stwierdził, że urazy są prawdopodobnie wynikiem pobicia, nie napisał tego w opinii, bo nie miał takiego obowiązku. Podczas sekcji na ciele psa odkryto także wiele starszych ran.

Mieszkaniec Gubina trzyma na posesji drugiego psa. - Głodzi go. Ta suka nie ma nawet wody. Ludzie przynoszą jej jedzenie - mówią sąsiedzi.

Mężczyzna straci drugiego psa dopiero, jeżeli zdecyduje o tym sąd. Dzisiaj mogliby odebrać go pracownicy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w asyście policji. Gubin nie ma jednak podpisanej umowy z żadnym schroniskiem (jednorazową akcję wyłapywania bezpańskich psów przeprowadziło schronisko w Dzierżoniowie), a to oznacza, że za umieszczenia psa w schronisku zapłacić musiałby TOZ (ok. 800 zł). TOZ pieniędzy na to jednak nie ma. Jedyną drogą jest więc wyrok sądu. Ten jednak nie zapadnie, zanim postępowania nie skończy policja.

Za znęcanie się nad zwierzętami grożą maksymalnie dwa lata pozbawienia wolności.
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra



Więcej zdjęć: